A od rana kiedy Paulo przywiózł nas do centrum to kręciliśmy się po dworcach, sami nie wiedzieliśmy gdzie chcemy jechać. Nasz wstępny plan szybko ulegał modyfikacją, okazało się że w górach leży jeszcze śnieg, i jest tam dość zimno. Niestety nie przygotowaliśmy się na chłodne wakacje. Na razie się wygrzewamy i tak pewno zostanie.
-----
Co jeszcze pamiętam żeby nie uciekło.
Okazało się że cmentarz na którym bylismy jest masoński! no grunt to dobra mjejscówka ;-)
Jeżeli grób nie był małym domkiem to często były usypane z pumeksu.
-------------------
jest godz.1400, wysiedliśmy z pociągu dwie stacje od Fatimy. Czekamy na autobus o 1440 odjazd. W przerwie na kawę zasięgnelismy informacji jak dostac się do sanktuarium. Wiemy już jak i teraz siedzimy w jednej z "restauracji". Obsługuje w niej ukrainka, czyli dogadujemy się w coraz to innych językach.
Jemy zupę i rybe, popijamy winem. Jest fajne ;-) chcieliśmy zostac tutaj na noc(żeby było taniej i mniej tłocznie niż przy sanktuarium) ale tu przez sb/ndz nie jeżdzą autobusy, a podobno autostop to ciężko działa.
------------------------------------------
cała akcja w knajpie z ukrainką skończyła się wielką kupą, na 5 min. przed odjazdem autobusu. Ale mimo że trzeba było czyścić nawet wózek to zdązylismy.
Przepiękne widoki i drogi! motorem to by się drzyło ;-)
W Fatimie poszliśmy do punktuinformacyjnego w którym nikogo nie było, więc pytamy siostry zakonnej w kiosku o tani nocleg. Nie mówił po angielsku za to tak dobrze się jej gadało do nas po portugalsku i do tego tak szybko że nic nie rozumieliśmy tylko się uśmiechaliśmy ;-) w kazdym razie pokierowała nas do oo. Marianów, tam cała autobusowa pielgrzymka z Polski. Jeden z ojców powiedział że sa darmowe noclegi na terenie samego sanktuarium. Poszliśmy ich szukać i tak trafiliśmy w końcu na teren sanktuarium. Mi się bardzo podobało, w przeciwieństwie do naszego Lichenia.... noclegów nie znaleźliśmy za to w czynnej informacji pokierowali nas do sióstr św. Doroty(?) i już jesteśmy po pierwszym spaniu.
Pokoik jest malutki ale za to z łazienką i się mieścimy. Okno tez małe ale widok całkiem sympatyczny.
Dziś spędzamy dzień na terenie sanktuarium. Bolo teraz robi pranie a my jemy z Kosmą jabłka - kupine w Pingo-doce czy li portugalsko biedronko-żabce. Jabłka mają oczywiście z Polski, tak samo jak jogurty które zjedliśmy na śniadanie ;-)
| to zaległy widok na centrum handlowe, jest po lewej stronie z taką wiezyczką |
| to u naszyg gospodarzy pod Lizboną, kto znajdzie Kosmę? |
| podróż do Fatimy |
| przewijanie w pociągu |
| drzemka, czyli cisza przed burzą.... |
| to już w samej Fatimie, na obiedzie. Mieli tam super krzesełko dla dziecka, będziemy się za takim rozglądać jak wrócimy. |
| a to widok z okna u sióstr u których śpimy, od rana zagląda słońce, a fotka zrobiona wczoraj. |
Kosmitkę znalazłam - choć mała fotka - więc dodatkowe 5 punktów proszę
OdpowiedzUsuń