środa, 29 maja 2013

od zamku do zamku


atłasy i półnagi mężczyzna...taki mieliśmy nocleg w Rio Maior

Rano zjedliśmy hotelowe śniadanie, na zmianę trzymając Kosmę, który nie był zainteresowany jedzeniem. No chodź trochę ciorito oblizywał. Ruszyliśmy po przestudiowaniu mapy. Wymyśliliśmy że jedziemy do Guardy. Z Rio Major mieliśmy się przemieszczać żółtymi lub białymi drogami. Ale pilot którego mamy pokierował tak a nie inaczej i wpierw znaleźliśmy się w Alcobaca. Tam zwiedziliśmy klasztor z grobowcami dwojga kochanków, troszkę zgniło śmierdząca historia. Tu posyłam linka dla zainteresowanych
http://www.bezmapy.pl/przewodniki/swiat/portugalia/alcobaca-alcobaa-zobaczyc-klasztor-zabytek205.html


 Jaworowy, Ostry to są moje siostry









to figura św. Stefana- pozdrowienia dla małego Stefana ;-)



od lat ćwiczę karate...

po posiłku Kosmy pojechaliśmy dlalej w kierunku Liiri, bo już wtedy zmieniliśmy plan, że czerwonymi drogami jeździmy jak Kosma śpi, żeby nadrobić to co musimy się zatrzymywać. Żeby wyjechac z Alcobaca to troszku pobłądziliśmy, ale za to widoki i drogi- fantastyczne!!!!

drogi kręte ale cudne

W końcu koniec języka za przewodnika, zapytałam po polsku pana gdzie jechać, no to on wsiadł z nami do auta i wywiózł nas tam gdzie potrzebowaliśmy, a sam przy okazji szybciej był na miejscu ;-)
tu tylko przejechaliśmy, bez zwiedzania

 Kierowaliśmy się na Pombal. W końcu udało się dotrzeć, bo Kosma spał czyli czerwoną drogą jechaliśmy. Na miejscu zjedliśmy zupę kapuściano fasolową czego skutki da się wyczuć w naszym pokoju. No i zjedliśmy te ichnie bułki z mięsem na ciepło. Następnie zwiedziliśmy miasteczko. Weszliśmy na ruiny zamku, chodź był na nim dzwig i kilku panów pracowało to do końca nie wiadomo czy to teraz budują czy staroć. Wikipedi twierdzi że to twierdza tempraliuszy. Jeszcze w Pombal wypiliśmy kawkę i wio dalej.
zamek templariuszy i jedzenie zupy;-)













Dziś śpimy w Condeixa, w rezydenciones gdzie pan miesza wszystkie języki prócz angielskiego, nawet wie kto to Lech Wałęsa...ale mówi na niego Wale Kreza... ;-/

Zwiedziliśmy miasteczko, kościół, place, kilka klimatycznych uliczek, no i na jednej z wieżyczek pan wyprowadzający świnię na spacer ;-D

po małych zakupach wróciliśmy do hoteliku, bo :" zimno i wracajmy"





 
Na jutro ambitny plan, po obudzeniu i spakowaniu jechać do rzymskiego miasteczka, a raczej jego ruin i dopiero tam zjeść śniadanie, zwiedzić i jechać do Porto. Zobaczymy, dobranoc.

1 komentarz:

  1. A ile rysek na aucie? Fragmenty pisane kursywą, nawet gdyby sie do nich Bolek nie przyznał, i tak wiadomo, że jego (uwielbiebie ryzyka i szaleńcza oszczędność)

    OdpowiedzUsuń