wtorek, 21 maja 2013

dzień kolejny, Lizobna

No to rodzina KMB jeszcze w pieleszach.
Kosma i tata się fajnie bawią, a tu trzeba pranie powiesić i śniadanie no i szykujemy się na nowe podboje stolicy.
Do napisania.

No więc mamy już późno, wiec tylko kilka zdań i fotki


no to jak to Benia mówi: padamy na ryj ;-)
dziś jak zwykle intensywnie: dzień zaczynamy standardową już kupą Kosmy, potem szybko małe śniadanko i o 8 wyjeżdzamy z Paulem do centrum, on dalej do pracy.
Dziś było zwiedzanie zamku, dłuuuuugi spacer po ciastka.
No i dziś o tyle stresujący dzień że nasi gospodarze zażyczyli sobie że dziś to my gotujemy ;-)
więc tam na zdjęciu zobaczycie, o zgrozo ziemniaki pure które nalewaliśmy chochlą ;-)

Kosma dziś był karmiony na peronie w metrze i jadącym autobusie. Przewijany min. na łąwce na przystanku. No takie miejsca to pierwszy raz ;-)
śniadanie Kosmy na zamku

zamkowe widoki na Lizbo





to kafelki w bazylice, św. Franciszek głosi kazanie rybą




wrzeszczący most



czy ta noga już złamana ;-)


pomnik odkrywców

chłopaki na mapie świta






lane pyry, takie polskie danie....

w kuchni naszych gospodarzy

1 komentarz:

  1. ja mówię...padam na ryj...chyba jakaś inna Benia.
    Cudny ten Kosma pod Ananasem :)

    OdpowiedzUsuń