wtorek, 21 maja 2013

no to jesteśmy po pierwszym dniu lotania po Lizbonie.
Może zaczniemy od fotek, bo jakoś tak łatwiej wtedy sklecić co i jak było.

tu jesteśmy przy budynkach expo między którymi całkiem nie źle się bawliśmy







stacja Oriente




domy z trawą na dachach to standard, puste, nikt nie mieszka, za to na parterach same sklepy i knapy



a tu pod wiszącymi miskami załapaliśmy się na degustację win i serów





prawie mieścimy się na chodnikach



słynne kachle


Podróż samolotem jednak nie zostanie ospisana w tym blogu,kto chce znać szczegóły podróżowania z 12 kg plecakiem, 9kg Kosmą i wózkiem parasolką to zapraszam zainteresowaych do osobistego kontaktu...
jedyne co należy wspomnieć i przy okazji przeserdecznie pozdrowić to Agatę!!!
Agata ( i tu czas na reklemę) prowadzi zajęcia dla mam z dziećmi. Tańczymy na nich i jest przefajowooooo
https://www.youtube.com/watch?v=rsRbVFcjmg8

pozyczyła nam wózek składany, tzw. spacerówkę. Na lotnisku i w pociągu spisała się idealnie. Teraz służj jako wózek terenowy, bo przypuszczam że w Poznaniu jeździł w taaaakich warunkach. Bo tu jest cały czas ostro w górę albo w dół i do tego po kocich łbach ;-) ale dzielnie się spisuje. Chodz nie wiem jak długo wytrzyma nadwyrężone już kółko ;-)
Agata, dziękujemy!!!




Kosma czytający/jedzący książkę u naszych CSerferów. Mieszkamy sobie w pokoju z widokiem na centrum handlowe...
Nasi gospodarze nas karmią ;-) wczoraj jedliśmy makaron, mięcho i sałątę, na deser owoc, dziwny: kwaśny, z wyglądu przpominający morelę, ale pestka zupełnie inna. Nie wiemy co to było. Potem było takie dziwne ciastko, jakby ktoś rozwałkował pączki z cynamonem.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz